Smak, który łączy pokolenia. Rozmowa z Wojciechem Regułą – właścicielem rodzinnej lodziarni w Połańcu
Ponad siedem dekad tradycji, jeden wyjątkowy smak i miejsce, które na stałe wpisało się w historię Połańca. Lody od „Reguły” to dla wielu mieszkańców coś więcej niż deser – to wspomnienie dzieciństwa, rodzinnych spacerów i letnich chwil spędzonych w mieście. O historii najstarszej nieprzerwanie działającej lodziarni w Połańcu i powiecie staszowskim, wartościach rodzinnego biznesu oraz planach na przyszłość rozmawiamy z Wojciechem Regułą.
Historia lodziarni sięga 1950 roku. Jak rozpoczęła się ta wyjątkowa tradycja?
- Wojciech Reguła: Wszystko zaczęło się w 1950 roku, kiedy Ludwik Warchałowski rozpoczął produkcję lodów w Połańcu. Początki były bardzo skromne – lody przygotowywano tradycyjną metodą, ręcznie kręcąc je w beczce. Sprzedaż odbywała się w niewielkim punkcie przy ulicy 11 Listopada, od strony podwórka. Mimo prostych warunków od samego początku najważniejsze były jakość, smak i zadowolenie klientów. To właśnie te wartości sprawiły, że lodziarnia szybko zdobyła zaufanie mieszkańców i przez kolejne dziesięciolecia stała się częścią lokalnej historii.
Jak wyglądała pierwsza oferta lodziarni?
- Wojciech Reguła: Na początku dostępne były przede wszystkim dwa smaki – śmietankowy i truskawkowy. Dzisiaj może wydawać się to niewielkim wyborem, ale wtedy najważniejsza była naturalność produktu, staranność wykonania i wyjątkowy smak. Warto podkreślić, że tradycja naszego miejsca zawsze była związana z prostotą i jakością. Dzisiaj sprzedajemy wyłącznie lody śmietankowe. W przeszłości pojawiały się także smaki z maszyny – między innymi truskawkowy, czekoladowy, cytrynowy czy brzoskwiniowy. Jednak właśnie jeden, charakterystyczny smak stał się naszym wyróżnikiem. Każdy wie, że odwiedzając naszą lodziarnię, otrzyma dokładnie ten smak, który zna i pamięta od lat.
W latach 80. nastąpiła modernizacja produkcji. Jak zmieniała się lodziarnia na przestrzeni lat?
- Wojciech Reguła: Największe zmiany przypadły na lata 80. Wtedy tradycyjne metody produkcji zostały zastąpione wykorzystaniem maszyny do przygotowywania lodów. Była to naturalna odpowiedź na zmieniające się czasy i potrzeby klientów. Technologia się zmieniała, ale najważniejsze pozostało niezmienne – troska o jakość, uczciwość wobec klientów i szacunek do tradycji. Po śmierci założyciela działalność była nadal prowadzona przez rodzinę. Po śmierci Ludwika Warchałowskiego w 1984 roku sprzedażą lodów zajmowali się jego syn Feliks Warchałowski oraz mój tata Józef Reguła. Wcześniej w działalność zaangażowana była również moja mama Dorota Reguła. Dzięki zaangażowaniu kilku pokoleń ta historia mogła być kontynuowana. To pokazuje, że rodzinna działalność gospodarcza to nie tylko praca, ale również odpowiedzialność za coś, co zostało stworzone przez poprzedników.
Od 2018 roku jest Pan właścicielem lodziarni. Co oznacza dla Pana przejęcie miejsca z tak bogatą historią?
- Wojciech Reguła: To przede wszystkim ogromna odpowiedzialność, ale również wielka satysfakcja. Mam świadomość, że przejąłem miejsce ważne dla wielu mieszkańców Połańca. Urodziłem się w Staszowie 11 listopada 1980 roku, całe życie związany jestem z Połańcem. Tutaj chodziłem do szkoły podstawowej, tutaj ukończyłem Technikum Energetyczne i zdałem maturę. Studiowałem politologię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a następnie ukończyłem studia podyplomowe z administracji publicznej również na UJ. Po studiach przez kilka lat pracowałem w Urzędzie Miasta i Gminy Połaniec. Z lodami jestem związany od 2003 roku – początkowo w różnym wymiarze czasowym, a od 2018 roku jako właściciel lodziarni. Przejęcie tego miejsca oznacza dla mnie przede wszystkim konieczność zachowania tego, co przez lata pokochali klienci – smaku, jakości i wyjątkowej atmosfery.
Wielu klientów mówi, że lody od „Reguły” przywołują wspomnienia z dzieciństwa. Jak odbiera Pan takie opinie?
- Wojciech Reguła: To dla nas największa nagroda. Bardzo cieszy nas, gdy klienci wracają po wielu latach – często już ze swoimi dziećmi i wnukami. Wtedy widzimy, że nasza działalność to coś więcej niż sprzedaż produktu. Tworzymy miejsce, które łączy pokolenia. Dla wielu osób jest to smak związany z ważnymi wspomnieniami i właśnie ta więź z klientami jest dla nas wyjątkowa.
Kto dziś odwiedza lodziarnię?
- Wojciech Reguła: Oczywiście większość klientów stanowią mieszkańcy Połańca i okolic, ale odwiedzają nas również osoby zza drugiej strony Wisły, z Mielca, Krakowa czy Sandomierza. Wielu klientów trafia do nas także podróżując drogą krajową nr 79. To bardzo miłe, że ludzie pamiętają o naszym miejscu i specjalnie zatrzymują się, aby zjeść nasze lody.
Jakie wartości są najważniejsze w prowadzeniu rodzinnej firmy?
- Wojciech Reguła: Przede wszystkim uczciwość, empatia i dobre podejście do klienta. Staramy się, aby smak był zawsze taki sam, a każdy, kto do nas przychodzi, wychodził zadowolony. Dbamy również o najmłodszych klientów – dla dzieci przygotowujemy specjalne porcje mini. Chcemy, aby każdy mógł cieszyć się naszymi lodami.
Czy rozwój firmy oznacza wprowadzanie zmian?
- Wojciech Reguła: Rozwój jest potrzebny, ale nie może oznaczać rezygnacji z wartości, które budowały tę markę przez dziesięciolecia. Najważniejsze pozostają smak, jakość i zaufanie klientów. Dzisiaj pomaga mi w sprzedaży mój tata Józef Reguła. To dla mnie bardzo ważne, że nadal możemy wspólnie tworzyć historię tego miejsca.
Czy są chwile, które szczególnie zapadły Panu w pamięć?
- Wojciech Reguła: Takich momentów jest bardzo wiele. Najbardziej wzruszające są sytuacje, kiedy ktoś mówi: „Jadłem tutaj lody jako dziecko, a teraz przychodzę z własnymi dziećmi”. Takie historie pokazują, że lodziarnia jest częścią życia mieszkańców. To miejsce spotkań, rozmów i wspomnień.
Poza prowadzeniem lodziarni angażuje się Pan również społecznie. Proszę o tym opowiedzieć.
- Od stycznia tego roku wspólnie z Anną Markowską prowadzę w Krakowie Fundację Wsparcia i Rozwoju, która pomaga osobom zmagającym się z depresją, lękiem oraz zaburzeniami lękowymi. Chciałbym przy tej okazji powiedzieć, że nie powinniśmy się wstydzić ani bać prosić o pomoc w kryzysie psychicznym. Rozmowa i wsparcie mogą być bardzo ważnym krokiem do poprawy sytuacji.
Jak widzi Pan przyszłość lodziarni?
- Wojciech Reguła: Przede wszystkim chcemy utrzymać jakość i zaufanie klientów, które budowano przez ponad siedemdziesiąt lat. Co przyniesie przyszłość – pokaże czas. Być może kiedyś kolejne zmiany wprowadzą moi synowie. Starszy ma 15 lat, młodszy 5 lat i obaj czasami chętnie pomagają przy lodziarni. Byłoby piękne, gdyby ta rodzinna historia mogła być kiedyś kontynuowana przez kolejne pokolenie.
Czego chciałby Pan życzyć mieszkańcom Połańca i wszystkim odwiedzającym lodziarnię?
- Wojciech Reguła: Przede wszystkim chciałbym podziękować za wieloletnie wsparcie i zaufanie. To dzięki naszym klientom ta historia trwa już ponad siedemdziesiąt lat. Mam nadzieję, że lody od „Reguły” nadal będą miejscem spotkań, dobrych wspomnień i małych codziennych przyjemności. Chcemy, aby każdy, kto nas odwiedza, czuł, że trafia do miejsca wyjątkowego – miejsca z tradycją i sercem.
Dziękuję za rozmowę i poświęcony czas.
Fot. Archiwum rodzinne Państwa Regułów
