Elektrownia w Połańcu – garść wspomnień i refleksji

Dlaczego Połaniec?
Budowa elektrowni, jak podają źródła, w rejonie Połańca to wyniki prowadzonych w latach 1970-1972 prac studialnych związanych z rozwojem krajowego systemu elektroenergetycznego. Po rozważaniach techniczno – ekonomicznych zapadła decyzja, iż najdogodniejszym z punktu widzenia zlokalizowania elektrowni o dużej mocy w system elektroenergetyczny, układ komunikacyjny oraz urbanizacyjny, a także z uwagi na potrzebę aktywizacji tej części regionu będzie właśnie lokalizacja w osi Wisły między Krakowem a Sandomierzem. Dodatkowymi argumentami była stosunkowa łatwość dowiązania do infrastruktury kolejowej dla dowozu węgla, bliskość rzek dla zaopatrzenia w wodę, możliwość dość korzystnego włączenia w istniejącą sieć najwyższych napięć i niska jakość gruntów rolniczych na przewidzianym miejscu budowy. Kolejnym już etapem był proces wywłaszczania terenów przeznaczonych na budowę elektrowni (26 gospodarstw i teren o łącznej powierzchni 343 ha).

Z dniem 1 stycznia 1973r. w ramach struktury organizacyjnej został powołany Zakład „Elektrownia Połaniec w budowie z siedzibą w Połańcu – Zawadzie”. Wiodącym projektantem było Główne Biuro Studiów i Projektów Energetycznych „Energoprojekt” w Warszawie. Prace rozpoczęto od zbadania pozyskanych gruntów pod względem archeologicznym, co zrealizowali specjaliści Uniwersytetu Warszawskiego. Jedną z pierwszych operacji było przesunięcie koryta Wisły o kilkaset metrów na północ, dla zabezpieczenia terenu budowy przed zalaniem. Wzdłuż rzeki ustawiono wówczas tzw. ścianę Larsena. W 1975 r. wylano fundamenty budynku głównego i potężnego komina elektrowni o wysokości 250 metrów. Podstawowe roboty ziemne zostały ukończone w maju 1976 r. Duża część podstawowych elementów elektrowni pochodziła z dostaw radzieckich: kotły dostarczyły zakłady z Taganrogu, generatory producent z Leningradu, wentylatory przedsiębiorstwo z Erewania. Bardzo duży był również udział dostaw z krajowego przemysłu elektromaszynowego.


Lokalizacja z dala od dużych przemysłowych ośrodków spowodowała, że elektrownia stała się w pełni samodzielna w zakresie eksploatacji i utrzymania swoich urządzeń. Świadczy o tym fakt, że posiada własne, bardzo dobrze rozwinięte pod względem technicznym i organizacyjnym służby remontów i automatyki, a także zaplecza technicznego. Pierwszy blok energetyczny został przekazany do eksploatacji w końcu 1979r. a ósmy w końcu 1983r. 6 listopada tegoż r. zakład otrzymał dumne imię Tadeusza Kościuszki. Od samego początku istnienia zakład postawił na polepszanie organizacji pracy oraz warunków środowiska pracy. W drugiej połowie 1979 r. elektrownia Połaniec była już niemal gotowa do rozruchu.

Krótkie podsumowanie – rok 1979:
- 25 października – pierwsze rozładowanie węgla
- 1 listopada- pierwsze rozpalenie kotła nr 1 na węglu
- 4 listopada- dmuchanie kotła nr 1
- 18 listopada – dozorowa próba ciśnienia na 203 ata. Pierwsze wodorowanie generatora nr 1
- 19 listopada – rozpalono kocioł nr 1 i uzyskano przez turbo – generator 3000 obrotów na minutę.

21 listopada 1979 rok – pamiętna data
To wielka data dla pracowników zakładu, ale i mieszkańców. Tłum ludzi przy pulpitach – każdy chciał być świadkiem, zobaczyć, może coś doradzić od siebie. Każdy chciał zobaczyć jak po raz pierwszy popłynie prąd. Po sprawdzeniu parametrów nastąpiła synchronizacją z siecią i burza oklasków. Tak to był ten historyczny moment… i znak, że właśnie rozpoczyna swoje funkcjonowanie Elektrownia w Połańcu jako wielki producent energii elektrycznej. I taką informację „Z budowanej obok Połańca elektrowni o mocy 1600 MW popłynął prąd. W dniu 21 listopada o godzinie 18.46 został włączony do krajowego systemu elektroenergetycznego pierwszy blok o mocy 200 MW” można było usłyszeć na tamten czas w radio, telewizji czy przeczytać w prasie. To był przełom. „Ludzie elektrowni” wspominają, że pierwsze megawaty to była satysfakcja i moralna nagroda za kilkuletni trud ciężkiej pracy, wykonywanej w iście spartakiańskich warunkach. To były trudne czasy: deficyt materiałów, sprzętu, maszyn, urządzeń, a także ludzi. Te ciężkie warunki stały się podwaliną do nowego etapu – etapu rozwojowego Połańca. Napływ ludzi z całego kraju, rusza machina rozbudowy miasta, pierwsze bloki, które w pierwotnym założeniu miały być awaryjne, a z kilku bloków powstaje kilkanaście, pierwszy pawilon handlowy i pomnik Tadeusza Kościuszki, a także szkoła. I oto Połaniec rozpoczyna nowy etap rozwojowy.

Dziś po 45 latach działalności elektrowni, która pod koniec 2016 roku trafiła w ręce polskiego koncernu energetycznego Enea S.A. wiemy, że zakład działający pod nazwą - Enea Elektrownia Połaniec Spółka Akcyjna (Enea Połaniec S.A.) odgrywa istotną rolę w polskim systemie energetycznym. Enea Elektrownia Połaniec to największy wytwórca energii elektrycznej w południowo-wschodniej Polsce (6 procent krajowej produkcji energii). Zasila 5 milionów gospodarstw domowych. Dzięki wielu modernizacjom prowadzonym od 1995 roku jest jedną z najnowocześniejszych w Polsce. Wybudowano nowy komin, instalacje odsiarczania spalin i stację demineralizacji wody, wprowadzono komputerowy system sterowania z nastawnią centralną, najlepsze systemy przeciwpożarowe i przeciwwybuchowe oraz podniesiono sprawność bloków i wydłużono żywotność elektrowni o kolejne lata jednocześnie obniżając emisje do atmosfery. Powstał także nowoczesny system biomasy z uruchomionym w 2012 roku „Zielonym Blokiem”.

Zakład pełni bardzo ważną rolę nie tylko jako dostawca energii elektrycznej, ale także jako ważny partner społeczności lokalnej. Dzięki zaangażowaniu w różnorodne inicjatywy i projekty przyczynia się do poprawy jakości życia mieszkańców regionu. Doceniając ten wkład, w dniu 21 listopada Miasto i Gmina Połaniec uroczyście ogłosiło nazwę nowego skweru, który odtąd nosi imię Elektrowni Połaniec. To wyjątkowe wyróżnienie podkreśliło znaczenie spółki dla lokalnej społeczności, który wzbogaca życie codzienne mieszkańców Połańca i okolic. Elektrownia Połaniec uznawana jest w energetyce za lidera wykorzystania biomasy w procesie produkcji energii elektrycznej.
„Tu wszystko się zaczęło….” Wspomnienia, refleksje z tamtych lat Pana Stanisława Czechowskiego
Pamiętam jak dziś, wiosna roku 1972 grupa ludzi idąca wałem od Szwagrowa zatrzymuje się w Zawadzie. Jedna kobieta zwraca uwagę pozostałych: „Patrzcie Państwo widać tu Wisłę z górki i wzniesienie”. Spojrzeli na mapę. Ktoś zapytał: „A jaka to miejscowość? Zawada” – ktoś odpowiedział. W tej grupie szedł p. Kruzel, który powiedział: „Nie szukajcie niczego więcej, bo takiego miejsca jak tutaj nie znajdziecie”. Wszyscy popatrzyli na siebie. Ktoś zapytał jaka tu większa jest miejscowość? Jedna osoba odpowiedziała „Połaniec”. A Pan Kruzel potwierdził „Tak Połaniec – historyczna miejscowość związana z postacią Tadeusza Kościuszki. Tu został ogłoszony „Uniwersał połaniecki”. Ktoś z grupy powiedział „Trzeba by się nad tym zastanowić, bo sama elektrownia mogłaby się nazywać im. Tadeusza Kościuszki”.
[..] Mapę rozłożyli i czerwone kółko nakreślili i poszli do Połańca. I w tym samym roku przyszli jeszcze raz. Żyta już były duże. Masę geodetów w terenie i na Wiśle robiło pomiary. Ludzie miejscowi pytali co się dzieje. A usłyszeli odpowiedź „Tego żyta już nie zbierzecie. Elektrownię budujemy”. I zaczęła się za jakiś czas wielka budowa. Ale najpierw rozpoczęto wywłaszczenia – 26 gospodarstw, w tym moi rodzice. Ja przyjąłem się do elektrowni w 1974r. To był intensywny czas prac budowlanych. W 1973 r. na wiosnę w kwietniu zawitał na plac budowy p. Gierek z p. Jaroszewiczem. Milicji od samego Połańca do Zawady. Samochody miały wtedy ciężko dojechać, nie było utwardzonej drogi. Jedna z Pań wołała z wału „Panie sekretarzu będą budować elektrownię, bo nie chcą z nami rozmawiać? „Tak będziemy budować” – słychać było w tle. Siedli w czajki i pojechali. A elektrownia po wizycie się budowała… Rozpoczął się ogromny napływ ludzi z całego kraju. Ja przepracowałem od 1974 r. do 1980r. jako operator maszyn. Ludzie byli życzliwi dla siebie. Do pracy szło się z ochotą. Połaniec zaczął się rozwijać.
To jest ogrom wspomnień, momentów i twarzy, które pamięta się po dziś dzień…. powiedział ze łzami w oczach p. Stanisław Czechowski.


